Idealny kompromis

Od lat, wraz z moim wieloletnim przyjacielem Tomkiem, jesteśmy zakochani w nurkowaniu. Zaczęło się od wspólnych kursów w Polsce, a potem przerodziło w coroczne wyjazdy do egzotycznych miejsc – Egipt, Chorwacja, nawet Indonezja. Ale zawsze był ten sam dylemat: nasze żony, Anka i Marta, nie nurkują. Wyjazdy nurkowe to zazwyczaj łodzie dedykowane nurkowaniu, gdzie od rana do wieczora jesteś na morzu. Żony nudziłyby się na pokładzie, bez opcji relaksu czy plażowania. Musieliśmy wybierać: albo urlop z rodziną i plażowanie, albo pasja pod wodą. To bolało, bo kochamy zarówno nurkowanie, jak i spędzanie czasu z bliskimi. W tym roku, przeglądając oferty, natknęliśmy się na rejs luksusowym, wygodnym 17 metrowym jachtem żaglowym z T7S po Sardynii. Jacht wyposażony w kompresor do butli nurkowych oraz ponton i wszystko, co potrzebne. Brzmiało idealnie – nurkujemy, gdy warunki są super, a resztę czasu spędzamy razem. Zapakowaliśmy walizki i ruszyliśmy.

Nurkowanie i relaks na jachcie na Sardynii


Dlaczego pojechałem:

  • Coś nowego: czyli czujesz, że musisz coś zmienić
  • Nurkowanie dla mnie ale relaks dla wszystkich
  • Restauracje w najbardziej niedostępnych miejscach
  • Wyjazd który sam się organizuje

Luksusowy jacht jako rozwiązanie

T7S to firma specjalizująca się w organizacji rejsów w dopasowanych opcjach. Ten jacht to w pełni przystosowany do życia hotel z leżankami, zewnętrznym grillem, platformą kąpielowa, garażem na ponton oraz wygodnymi kabinami, toaletami , prysznicem, kuchnią i salonem. Kompresor na pokładzie oznaczał, że nie musieliśmy wracać do portu by napełniać butle – wszystko jest na miejscu. Sardynia, druga co do wielkości wyspa Morza Śródziemnego, to raj dla nurków: krystaliczna woda, rafy i wraki.

Wybraliśmy trasę wokół Costa Smeralda i archipelagu La Maddalena, bo tam są najlepsze spoty. Żony były podekscytowane: mogły opalać się, pływać ale i czytać książki, podczas gdy my nurkowaliśmy. Sardynia jest jedną z „Blue Zones” świata, gdzie ludzie żyją najdłużej – średnio ponad 100 lat, dzięki diecie bogatej w owoce morza i aktywny styl życia.

Integracja i pierwsze nurkowanie

Wypłynęliśmy z portu w Olbii, witani przez kapitana T7S – doświadczonego skippera i zapalonego freedivera . Jacht sunął po turkusowej wodzie, ale my z Tomkiem od razu sprawdziliśmy sprzęt. Żony rozłożyły się na leżankach z koktajlami. Pierwsze nurkowanie koło Isola dei Cavoli – rezerwat morski z jaskiniami i kolorowymi rybami. Zanurzyliśmy się na 20 metrów, widząc mureny i ośmiornice. Dla nas, nurków, największą ekscytację budziła świadomość, że nie musimy dostosowywać się do planu narzuconego przez bazę nurkową. Nie ma „wyjazd o 8:00, kto się spóźni, ten nie płynie”. Nie ma tłumu innych nurków. Byliśmy tylko my, jacht i Sardynia – rajska wyspa otoczona krystalicznie czystą wodą. Wody wokół Sardynii chronią żółwie morskie Caretta caretta; widzieliśmy jedną, majestatycznie płynącą. Wspólny lunch na pokładzie – świeże sardynki grillowane – scementowały naszą radość.

Relaks dla żon

Podczas gdy my z Tomkiem planowaliśmy nurkowania, żony miały swój raj. Jacht cumował w zacisznych zatokach, jak Cala Corsara w archipelagu La Maddalena. One pływały w ciepłej wodzie, opalały się na pokładzie lub czytały książki z widokiem na granitowe skały.

Sardyńskie skały, erodowane przez wiatr i morze, tworzą dziwne kształty – np. niedźwiedzia czy słonia – co czyni krajobraz unikalnym. Marta, fanka jogi, praktykowała na dziobie, a Anna próbowała paddleboardu z pontonu. „Wreszcie nie czuję się jak piąte koło u wozu” – żartowała Marta. My dołączaliśmy do nich na przerwy: wspólne pływanie open water czy gry karciane wieczorem. Ta swoboda pozwoliła nam spędzać mnóstwo czasu razem – kolacje pod gwiazdami, rozmowy o życiu. Wszystko działo się równolegle, naturalnie i bez konfliktu interesów to wzmocniło nasze więzi jak nic wcześniej.

Głębsze nurkowanie: przygody pod wodą

Z Tomkiem nurkowaliśmy codziennie, wybierając spoty na podstawie warunków. Jedno z najlepszych: Capo Carbonara, gdzie eksplorowaliśmy wrak z II wojny światowej. Widoczność 30 metrów, schools of fish wokół. Sardynia ma ponad 40 spotów nurkowych, w tym Marine Park of La Maddalena, chroniący delfiny i żółwie.

Podczas nurkowania w Orosei Gulf, Tomek wskazał na wielką gruperę – rybę wielkości człowieka – a ja, podekscytowany, prawie zapomniałem o dekompresji. Ponton pozwalał nurkować bezpośrednio z jachtu, bez sztywnych harmonogramów. Ta elastyczność to klucz – nurkowaliśmy, gdy fale były spokojne, a resztę czasu spędzaliśmy z bliskimi. Radość z dzielenia pasji bez wyrzutów sumienia była bezcenna.

Wspólne aktywności

Nie tylko my nurkowaliśmy – żony dołączyły do snorkelingu. W zatoce koło Tavolara, wysokiej skały wyłaniającej się z morza, wszyscy wskoczyliśmy do wody. Anna zobaczyła pierwszą rafę: „To magiczne!” Marta śmiała się, gdy ryba skubnęła jej palec. Tavolara to najmniejsze królestwo świata – rodzina Bertoleoni rządzi tam od 1807 roku, uznana przez króla Sardynii. Wieczorami dzieliliśmy anegdoty: Tomek opowiadał o naszym pierwszym nurkowaniu w Bałtyku, gdzie woda była lodowata, a ja o wpadce z maską. Te chwile budowały bliskość – wreszcie urlop, gdzie wszyscy są szczęśliwi.

Kuchnia na jachcie

Jacht był samowystarczalny, z kuchnią pełną lokalnych produktów. Wieczorami kapitan polecał nam najlepsze knajpki w okolicy i niejednokrotnie dał się namówić na wspólny wypad – wymiana doświadczeń na temat freedivingu i scubadivingu nie miały końca. Próbowaliśmy złowić rybę z pontonu – ja złapałem małą sardynkę, Tomek nic – żony śmiały się z nas bo wcześniejzłowiły dwie dorady.

Kulminacja Radości: Decyzja Żon o Kursie Nurkowania

Wspólne posiłki na pokładzie, z widokiem na zachód słońca nad Piscinas (największe wydmy Europy), były niewiardygodne. To jedzenie scalało nas, podkreślając radość wspólnego czasu.

Zakończenie: Powrót z Nową Perspektywą

Pod koniec rejsu, po tygodniu pełnym przygód, żony zaskoczyły nas: „Na następny wyjazd robimy kurs open water diver!” Anna i Marta, zainspirowane snorkelingiem, oraz możliwościami różnorodnego spędzenia czasu na tego typu jachcie zmieniły sposób postrzegania tej aktywności. Spełnienie marzeń – pasja staje się rodzinna.

Wracając do Olbii, czuliśmy wdzięczność za T7S. Ten rejs rozwiązał nasz dylemat – nurkowanie z Tomkiem, relaks z żonami, wszystko w luksusie. Sardynia oczarowała nas wodami, historią i jedzeniem.

Poza nurkowaniem, Sardynia sama w sobie okazała się fascynująca:

  • To wyspa z jednymi z najczystszych wód w całym basenie Morza Śródziemnego – widoczność sięga tu często 40 metrów.
  • Linia brzegowa Sardynii to ponad 1800 km – czyli praktycznie niekończące się możliwości odkrywania zatoczek i miejscówek nurkowych.
  • Nurkowania są tu bardzo różnorodne – od ścian i grot skalnych, przez wraki statków z czasów II wojny światowej, aż po spotkania z dużymi rybami i niekończące się ławice.

Jeśli macie podobny problem, spróbujcie – to zmienia wszystko. My już planujemy powtórkę, tym razem z żonami pod wodą.

Te rozmowy budowały przyjaźnie; do dziś jesteśmy w kontakcie na grupie WhatsApp.